Powered by Smartsupp
Skip to content
AKTUALNE OFERTY -20-30% | ZOBACZ

Historia Hammer Nutrition

A Hammer Nutrition története - Hammer Nutrition CEE

W 1987 roku Brian Frank, wspólnie ze swoim ojcem Gerry S. Frankiem, założył linię suplementów diety E-CAPS, opracowaną z myślą o sportowcach wytrzymałościowych. W 1995 roku Brian wprowadził markę Hammer Nutrition, która zaczęła dostarczać sportowcom wytrzymałościowym skuteczne i zdrowe „paliwo”. W 2007 roku, z okazji 20-lecia, obie marki połączyły się i od tego czasu pod nazwą Hammer Nutrition zaopatrują sportowców w najwyższej klasy „paliwo” wytrzymałościowe i suplementy diety.

Od samego początku celem Briana było to, aby zawodowi sportowcy wytrzymałościowi mogli osiągać szczyt swoich możliwości dzięki bezpiecznym, naturalnym i pozbawionym stymulantów produktom. Dziś produkty te cieszą się szeroką renomą wśród sportowców, co potwierdza ich skuteczność. Bo kto inny mógłby to lepiej udowodnić, jeśli nie ci, którzy z pełnym zaangażowaniem i nawykowo korzystają z produktów Hammer każdego dnia?

Filozofia firmy opiera się na przekonaniu, że znajomość wpływu żywienia na wydolność jest co najmniej tak samo ważna, jak same produkty. Dostarczamy naszym sportowcom materiały edukacyjne, a także zapewniamy dostęp do ekspertów, którzy w ramach indywidualnych konsultacji pomagają w ułożeniu optymalnego planu żywienia i nawadniania.

Każdy produkt jest w 100% naturalny. Nigdy nie zawierał i nie będzie zawierał żadnych stymulantów, hormonów, sterydów ani substancji zakazanych. Stosujemy wyłącznie bezpieczne, naturalne składniki odżywcze najwyższej jakości, które nie wywołują żadnych skutków ubocznych.

Co najważniejsze, produkty te przeszły najtrudniejszy test – próbę czasu. Hammer Nutrition wciąż jest obecne na rynku i dynamicznie się rozwija, ponieważ oferuje bezpieczne i skuteczne produkty, które działają u sportowców dokładnie tak, jak zostały zaprojektowane.

OŚWIADCZENIE

Żadnego z twierdzeń zawartych w naszych artykułach nie należy interpretować jako porady medycznej. Wymienione produkty nie zapobiegają poważnej utracie ciepła, hiponatremii ani innym formom wyczerpania wynikającym z nadmiernego wysiłku fizycznego. Ty, jako sportowiec, musisz słuchać swojego ciała i kierować się zdrowym rozsądkiem, aby uniknąć poważnych urazów. Jeśli cierpisz na jakąkolwiek chorobę, przed rozpoczęciem stosowania produktów skonsultuj się z lekarzem!

Informacje zawarte w artykule są chronione prawem autorskim. Możesz je udostępniać wyłącznie z zachowaniem informacji o prawach autorskich oraz z podaniem nazwy firmy. Treść musi pozostać

niezmieniona i w oryginalnej formie nadanej przez autora.


W ciągu ostatnich 24 lat w sposób znaczący poprawiliśmy wyniki tysięcy sportowców.

Teraz kolej na Ciebie.

W sportach wytrzymałościowych trzy czynniki mają kluczowe znaczenie: żywienie, trening oraz sprzęt. Wielu sportowców, nie szczędząc pieniędzy, czasu i energii, koncentruje się na zakupie odpowiedniego sprzętu i realizacji planu treningowego, ale poświęca bardzo mało uwagi żywieniu i strategii uzupełniania energii.


Jeśli jednak nie traktujesz poważnie „tankowania” organizmu, nie jesteś w stanie w pełni wykorzystać przewagi, jaką dają Ci ciężkie treningi i profesjonalny sprzęt. Dlaczego? Ponieważ obciążenia wytrzymałościowe są dla Twojego organizmu poważnym stresem i wyczerpują jego zasoby. Jeśli niewłaściwie odżywiasz swój organizm, nie będziesz w stanie czerpać korzyści, za które tak ciężko zapłaciłeś na treningach. Niestety, w takiej sytuacji nigdy nie doświadczysz, gdzie naprawdę leży Twój maksymalny potencjał. Jeśli zależy Ci na poziomie i jakości uprawianego sportu, koniecznie weź pod uwagę informacje zawarte w tej broszurze! Dowiedz się, jakie są właściwe składniki odżywcze, jakie ilości należy przyjmować i kiedy dokładnie dostarczać je organizmowi! Jeśli tak postąpisz, z pewnością zobaczysz efekty – na podstawie naszego doświadczenia możemy to zagwarantować.

Dlaczego tak wielu sportowców nie docenia znaczenia „tankowania” organizmu?

Na wynik sportowy składają się trzy kluczowe czynniki:

  1. Korzystanie z wysokiej jakości sprzętu. Prawdopodobnie nie potrzebujesz najdroższych, limitowanych edycji produktów, ale dobra jakość

  2. Spójny program treningowy i regeneracyjny. Nie wystarczy „jakoś” trenować i liczyć na to, że wszystko samo się ułoży. Regeneracja jest równie ważna jak jakość treningu, jeśli chcesz osiągnąć szczytową formę.

  3. Konsekwentne stosowanie wysokiej jakości składników odżywczych i suplementów diety oraz korzystanie z mądrze opracowanego planu „tankowania” organizmu.

Wszystkie trzy czynniki są ważne i jeśli któregokolwiek zabraknie, nie odczujesz w pełni efektów pozostałych.

Jak już wspomnieliśmy, szczerze wierzymy, że bez konsekwentnego stosowania dobrze zaplanowanej suplementacji cała inwestycja w sprzęt, na który wydałeś tak dużo pieniędzy, oraz czas poświęcony na trening nie przyniosą takich rezultatów, jakich oczekujesz.

Spełnienie punktów 1 i 2 jest stosunkowo proste – kupić dobrej jakości sprzęt i zadbać o właściwe proporcje między treningiem a regeneracją. To punkt 3 zazwyczaj sprawia sportowcom największą trudność. Wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z wagi prawidłowego żywienia, ma mnóstwo wątpliwości, całkowicie je ignoruje lub bardzo poważnie je bagatelizuje.

Rynek żywienia sportowego z pewnością nie ułatwia podjęcia decyzji – jest pełen nachalnie promowanych, tanich produktów opartych na cukrze i sodzie, błędnie interpretowanych badań oraz sprzecznych rozwiązań produktowych. Dodatkowo wydaje się, że na każde Twoje pytanie magazyny sportowe odpowiadają kolejną „najświeższą i najlepszą” poradą, jak choćby przerażająco częste ładowanie sodu przed zawodami. A jeszcze gorzej, gdy trenerzy i organizacje sportowe wciąż zalecają te same stare, przestarzałe metody, które już dawno powinny odejść w zapomnienie. (Dlaczego? Bo wtedy nie działały i teraz też nie działają!)

W obliczu ogromnej ilości mylących informacji i produktów o znikomej wartości odżywczej (określanych jako „paliwo energetyczne”) nic dziwnego, że zaczynasz się zastanawiać, czego tak naprawdę potrzebujesz, i łatwo rezygnujesz z ambicji ułożenia właściwego programu żywieniowego. Mimo tych wszystkich negatywnych czynników musisz jednak zwrócić uwagę na prawidłowe żywienie. Uwierz, to wcale nie jest takie trudne, jeśli masz dostęp do rzetelnych informacji!

Kilka przykładów spośród tysięcy:

Definicja błędnego „tankowania” organizmu

Błąd w podejściu do „tankowania” organizmu można łatwo zobrazować prostą analogią: wyobraź sobie beczkę. Na dole beczki jest kran, na górze – wąż. Przez wąż nalewasz wodę dokładnie w takim tempie, w jakim ona wypływa kranem. W przypadku beczki to działa świetnie, ale nasze ciało jest o wiele bardziej skomplikowane. Woda, którą wypijamy, nie trafia bezpośrednio do porów skóry, żeby przez pot chłodzić nasz organizm. Węglowodany nie idą prosto do mięśni, by natychmiast dostarczyć im energii. Zamiast tego ciało wykorzystuje złożone mechanizmy, aby transportować, rozdzielać, rozkładać, magazynować i wykorzystywać składniki odżywcze oraz płyny, które przyjmujemy. Nie wolno upraszczać tego procesu do zasady: „ile zużyję, tyle muszę od razu uzupełnić”. Jeśli potraktujemy ciało jak beczkę, w której wystarczy zmierzyć, ile ubyło, i po prostu to dolać, bardzo szybko odczujemy negatywne skutki. Łatwo możemy się przejeść, zaburzyć wewnętrzne procesy i doświadczyć problemów fizjologicznych oraz spadku wydolności. To mogą być „drobne” dolegliwości, jak częste przystanki na siku podczas zawodów, ale także rzadkie, choć śmiertelnie niebezpieczne zatrucie wodne. Druga obrazowa analogia to zbiornik paliwa. W samochodzie masz bak, który magazynuje paliwo na kilka godzin jazdy. Możesz go zatankować i mniej więcej przewidzieć, na jak długo wystarczy. Wielu sportowców próbuje w podobny sposób planować swoje „tankowanie”, ale ludzki organizm nie ma jednego dużego zbiornika. Mamy pewne możliwości magazynowania – jak glikogen mięśniowy czy płyny ustrojowe – ale nie jesteśmy w stanie przyjąć 500 kalorii i 1 litra wody w minutę i uznać, że to nas zabezpiecza na godzinny trening.

Nasze „zbiorniki” znajdują się na zewnątrz – w postaci bidonów i butelek – i musimy dostosować ich użycie do możliwości organizmu. Powinniśmy przyjmować tylko taką ilość, jaką ciało jest w stanie realnie przetworzyć, czyli odpowiednią dawkę we właściwym czasie.

Kilka pouczających przykładów z własnego doświadczenia

Podczas mojego pierwszego startu w Race Across America (RAAM) w 1988 roku zrozumiałem, co się dzieje, gdy zignoruje się niezwykle złożoną fizjologię ludzkiego organizmu i niewłaściwie „tankuje” w trakcie wyścigu. Przekonałem się na własnej skórze, że nie jest dobrym pomysłem uzupełniać dokładnie tyle płynów, kalorii i elektrolitów/soli, ile zużywam przy dużym obciążeniu. Podobnie jak wielu sportowców – także dziś postępujących w ten sposób – uważałem, że jeśli w ciągu godziny zużywam ilość „X”, to muszę przyjąć ilość „X”, jeśli nie chcę się rozchorować. Czego nie brałem pod uwagę – a smutne jest to, że wielu sportowców nadal tego nie rozumie – to fakt, że ludzki organizm „wie”, iż nie jest w stanie natychmiast i w pełni wyrównać całego zużycia. Dlatego ma wbudowane mechanizmy, które pozwalają mu radzić sobie z tym deficytem.

Jakoś dotarłem wtedy do mety, ale uwierz – przez większość dystansu czułem się fatalnie. Mój zespół sumiennie podawał mi ogromne ilości płynów i kalorii, które sam im wcześniej nakazałem. Zdrowy rozsądek mógłby mnie powstrzymać, ale upór i lęk przed psychicznym załamaniem sprawiły, że kurczowo trzymałem się kompletnie nietrafionego schematu żywienia. Byłem przekonany, że robię wszystko jak należy i trzymałem się planu, który podpatrzyłem u innych zawodników.

Problemy żołądkowe, wzdęcia, nudności? Tak wyglądał mój RAAM – wyścig, który sam sobie zatrułem. Przez większość czasu miałem rozregulowany żołądek i byłem mocno „zalany wodą” (z powodu wysokiego spożycia soli), co powodowało ogromny dyskomfort. Dziś widać jak na dłoni, że to właśnie błędny protokół żywieniowy był źródłem wszystkich tych problemów.

Podam kolejny przykład. Nie miałem pojęcia, jak ważne jest przyjmowanie białka podczas długotrwałego wysiłku, a zwłaszcza po nim. Kiedy zacząłem się zastanawiać, jak poprawić swoje wyniki dzięki lepszemu planowaniu żywienia i suplementacji, postanowiłem zajrzeć do najbliższego sklepu z suplementami. Pamiętam, jak chodziłem między półkami i widziałem głównie ogromne opakowania odżywek białkowych. Z większości etykiet uśmiechali się do mnie kulturyści. Dopiero po dłuższym czasie i wielu lekturach zrozumiałem, że białko jest potrzebne nie tylko kulturystom, ale także sportowcom wytrzymałościowym.

Skoro już mówimy o białku – to jeden z kluczowych składników optymalnej regeneracji. Regeneracja? Co to właściwie znaczy? Przez wiele lat moja „strategia” potreningowa – nawet po długich, intensywnych jednostkach – polegała na tym, że kładłem się tak szybko, jak tylko mogłem. Po szybkim prysznicu padałem na kanapę i nawet nie przychodziło mi do głowy, żeby coś zjeść – na przykład wysokiej jakości posiłek lub napój regeneracyjny – dopóki nie poczułem naprawdę silnego głodu. Wtedy w ogóle nie myślałem o tym, jak ważne jest „ponowne zatankowanie baku”, żeby odzyskać energię włożoną w trening. 

Oto jeszcze jeden przykład tego, jak metodą prób i błędów uczyłem się właściwego „tankowania”. Dziś widzę, że popełniałem mnóstwo błędów w każdym aspekcie: nawodnienia, podaży kalorii, uzupełniania elektrolitów. Spośród wszystkich porażek chyba najpoważniejsza wydarzyła się podczas RAAM w 1995 roku. Byłem w życiowej formie, ale kompletnie nie doceniłem ekstremalnego upału, z którym musiałem się zmierzyć, przejeżdżając przez pustynię Mojave. Odwodniłem się, wyczerpałem zapasy elektrolitów i wylądowałem w szpitalu, gdzie „poskładano” mnie, podając 8 litrów płynów dożylnie. Mój Race Across America skończył się jeszcze w Kalifornii. Wystarczyło zaledwie kilka godzin niewystarczającego przyjmowania płynów i elektrolitów, by miesiące treningów i ogromne wydatki poszły na marne. Dziś śmieję się ze swojej niedoświadczoności, ale wtedy – i jeszcze przez długie miesiące – wcale nie było mi do śmiechu.

Jak widzisz, przez lata sam popełniałem kardynalne błędy w żywieniu przed, w trakcie i po zawodach. Właściwie niemal w każdym punkcie „Top 10 błędów popełnianych przez sportowców wytrzymałościowych” mógłbym się rozpoznać (to artykuł, w którym opisujemy też, jak tych błędów unikać). Jedyny obszar, w którym nie zaliczyłem wpadki, to „tankowanie” przed treningiem czy startem. Rozumiałem logikę stojącą za zalecanymi wartościami, ale w praktyce dobrze robiłem to trochę przez przypadek. Nie wiedziałem, dlaczego to, co robię, działa – choć akurat w tym jednym aspekcie robiłem to poprawnie.

Wspominam o tym wszystkim, bo ty możesz uniknąć tych błędów, ucząc się na moich doświadczeniach. Właśnie w tym chcę ci pomóc. Zmarnowałem mnóstwo pieniędzy, czasu i energii, a przy okazji prawie zaprzepaściłem własne wyniki.

Jestem sportowcem wytrzymałościowym od ponad czterdziestu lat i niemal tyle samo czasu działam w branży suplementów diety. Przetestowałem praktycznie wszystkie dostępne tabletki, proszki i napoje – i raz po raz się rozczarowywałem. Doskonale rozumiem więc zagubienie, które możesz teraz odczuwać. W tamtym czasie nie tylko słabe produkty budziły moją niepewność, ale także moja własna niewiedza na temat prawidłowego „tankowania”. Przeczytałem wiele niezależnych badań na ten temat i zdobyłem ogrom praktycznych doświadczeń, które pomogły mi – mimo licznych porażek – odnieść też sporo sukcesów.

Zajęło mi wiele lat, zanim zebrałem wszystkie informacje potrzebne do naprawdę właściwego i indywidualnie dopasowanego planu żywienia podczas wysiłku. Jakość moich treningów poprawiła się dramatycznie. W efekcie wzrosła też moja wydolność, a czasy na zawodach zaczęły się wyraźnie poprawiać. Po pewnym czasie, gdy zrozumiałem zależności między kluczowymi czynnikami, poczułem potrzebę, by podzielić się tą wiedzą z innymi sportowcami wytrzymałościowymi na całym świecie.

Wiem, że brzmi to trochę jak banał, ale jeśli dzięki temu oszczędzę ci choć kilku bólów głowy czy brzucha, przez które sam przeszedłem, to już warto było, że sięgnąłeś po ten przewodnik.

Narodziny „Przewodnika”

Kilka lat temu dwóch moich kolegów dołączyło do mnie w projekcie, którego celem było rozwianie wątpliwości sportowców. Brian Frank (założyciel i właściciel Hammer Nutrition), dr Bill Misner (szef działu badań i rozwoju w Hammer Nutrition) i ja napisaliśmy niewielką broszurę zatytułowaną „Tajemnica sukcesu sportowców wytrzymałościowych”. Choć to cienka książeczka, zawarliśmy w niej doświadczenia zebrane przez ponad sześć dekad i dziesiątki tysięcy przebytych kilometrów. W oparciu o najnowsze badania (które do dziś na bieżąco śledzimy) dostarczyliśmy sportowcom praktycznych informacji. Dzięki naszym osobistym doświadczeniom (o części z nich czytałeś wyżej) oraz współpracy z tysiącami zawodników stworzyliśmy kompendium wiedzy pokazujące, co naprawdę działa, a co nie.

Jak na debiutancką broszurę – zaledwie 22 strony – „Przewodnik” wywarł zaskakująco duży, pozytywny wpływ. Wśród sportowców wytrzymałościowych rozpoczęła się dyskusja, wreszcie zaczęto mówić o kluczowych aspektach „tankowania”. Dziś mamy już 9. wydanie, ponad 150 stron, a nakład przekroczył 100 tysięcy egzemplarzy. To imponujące, ale blednie przy fakcie, że darmową wersję PDF z naszej strony pobrano już ponad pół miliona razy! Ogromna liczba opinii, które stale otrzymujemy, pokazuje, jak bardzo ta broszura była potrzebna w obszarze żywienia sportowców wytrzymałościowych. Proste, zrozumiałe i łatwe do wdrożenia informacje pomagają wielu zawodnikom osiągnąć życiową formę.

Nasza główna zasada

Chciałbym zwrócić twoją uwagę na pierwszy rozdział zatytułowany „Mniej znaczy więcej – właściwy sposób tankowania”. To, o czym tam piszemy, jest fundamentem całego żywienia w sportach wytrzymałościowych, dlatego zalecamy, byś zaczął właśnie od niego. Pozostałe treści najlepiej „układają się w całość”, gdy znasz już podstawowe zasady „tankowania”. Nasze zalecenia dotyczące nawodnienia, podaży kalorii czy uzupełniania elektrolitów prawdopodobnie będą niższe niż to, do czego jesteś przyzwyczajony. Może wydać ci się to dziwne, ale istotą właściwego żywienia nie jest „uzupełnij wszystko, co zużyłeś!”. Chcemy, byś przyjmował tylko tyle, ile twój organizm jest w stanie realnie przetworzyć i wykorzystać.

Może cię to zaskoczyć, ale te ilości są zazwyczaj znacznie mniejsze, niż sugerują niektórzy „eksperci”. Przeczytaj najpierw część „Mniej znaczy więcej”, a kolejne rozdziały staną się dużo bardziej zrozumiałe.

Wskazówki dotyczące żywienia i suplementacji

Choć głównym tematem tej książki jest właściwe „tankowanie” sportowców wytrzymałościowych, uważam, że suplementacja odgrywa równie istotną rolę – nie tylko w poprawie wyników, ale także w utrzymaniu ogólnego zdrowia.

Wielu nazywało mnie „specem od suplementów”, widząc, jak dużą wagę przywiązuję do ich roli. Często żartowano ze mnie, ile tego wszystkiego biorę, i przez lata wielokrotnie słyszałem pytanie: „Po co tyle tego używasz? Przecież i tak kiedyś umrzesz, czy to nie marnowanie pieniędzy na te wszystkie tabletki?”. Szczerze mówiąc, gdybym dostawał złotówkę za każdym razem, kiedy to słyszałem… ale trzymajmy się tematu. Jestem głęboko przekonany, że konsekwentne stosowanie dobrze przemyślanego programu suplementacji może przynieść ogromne korzyści. Jeśli i ty usłyszysz podobne złośliwe uwagi, możesz odpowiedzieć mniej więcej tak:

  • Oczywiście, na co dzień staram się jeść jak najlepiej, ale tak jak ty czy ktokolwiek inny, nie zawsze mam możliwość odżywiać się idealnie (np. w podróży).

  • Bez względu na to, jak bardzo dbam o dietę i jak wysokiej jakości produkty wybieram, sama żywność rzadko kiedy w pełni pokrywa potrzeby mojego organizmu – zwłaszcza gdy oprócz ciężkich treningów muszę mierzyć się z innymi źródłami stresu.

  • W połączeniu z właściwą dietą, aktywnością fizyczną, zarządzaniem stresem, równowagą psychiczną i innymi czynnikami uważam, że suplementacja znacząco przyczynia się do mojego ogólnego dobrostanu i pozwala mi prowadzić możliwie najzdrowsze i najbardziej produktywne życie.

  • Owszem, każdy z nas kiedyś umrze, ale ja chcę ten moment maksymalnie odsunąć w czasie. Kiedy będę stary, chcę naprawdę cieszyć się jesienią życia, pozostać aktywny fizycznie i psychicznie. Gdy będę mieć 60–70 lat, nie chcę być zgorzkniałym, schorowanym, niesamodzielnym starcem. Chcę nadal jeździć na rowerze, jeździć na nartach, uprawiać inne sporty i – co najważniejsze – zachować sprawność umysłową. Nie chcę tylko „wegetować” na starość, chcę naprawdę żyć!

To główne powody, dla których przez lata wielu uważało mnie za „wariata od suplementów”. Oczywiście, na pewno popełniałem błędy przy ich zakupie (wydałem sporo pieniędzy na produkty, które wiele obiecywały, a niewiele dawały), ale mimo to wciąż wierzę, że przy dobrej diecie konsekwentne stosowanie wartościowych suplementów przynosi wyraźnie odczuwalne korzyści. Wcale tego nie żałuję i nie zamierzam przepraszać za to, ile kapsułek już zużyłem i ile jeszcze zużyję.

Dlatego – oprócz uporządkowania twojego „tankowania” podczas wysiłku, w czym ten przewodnik bardzo ci pomoże – mam nadzieję, że rozważysz również, jak wielką różnicę może wnieść codzienna rutyna suplementacyjna. Będzie ona miała ogromny wpływ zarówno na twoje wyniki sportowe, jak i na ogólny stan zdrowia. W tej broszurze znajdziesz sporo świetnych informacji i wskazówek na ten temat, a dodatkowo zachęcam cię do przejrzenia materiałów na naszej stronie internetowej.

Przygotuj się na sukces!

Jeśli czytasz tę broszurę, najprawdopodobniej chcesz świadomie poprawić swoje osiągi – zarówno na treningach, jak i podczas zawodów. Od ponad 30 lat naszą misją jest pomaganie sportowcom. Jesteśmy niesamowicie dumni, że trzymasz w ręku już 9. wydanie. Jeśli zastosujesz się do naszych wskazówek, gwarantujemy, że będziesz zadowolony z rezultatów.

Steve Born
Specjalista ds. odżywiania w trakcie wysiłku

Ciąg dalszy: Mniej znaczy więcej – właściwe metody odżywiania w trakcie wysiłku

Prev Post
Next Post

Thanks for subscribing!

This email has been registered!

Shop the look

Choose Options

Edit Option
Back In Stock Notification
is added to your shopping cart.
Terms & Conditions
this is just a warning
Login