Niezbędne kwasy omega: temat, który wprowadza zamęt!
Autor: dr Bayne French
Wielonienasycone kwasy tłuszczowe:
Gian Luigi Russo napisał artykuł opublikowany w „Biochemical Pharmacology” w 2009 roku, w którym szczegółowo omawia O6 i O3 – od ich funkcji biochemicznych po kliniczne konsekwencje dla zapobiegania chorobom sercowo-naczyniowym. To właśnie nas najbardziej interesuje, prawda? Nie tylko to, co te związki robią w laboratorium czy pod mikroskopem, ale to, jak te funkcje wpływają na nasze zdrowie. Pierwsza część jest stosunkowo prosta.
Mamy dziesięciolecia danych przedklinicznych i z badań na zwierzętach dotyczących korzyści i zagrożeń, które ogólnie są bardzo spójne. Dane dotyczące ludzi to zupełnie inna historia – wyniki są mocno spolaryzowane. Wejdźmy w temat głębiej.
Czytaj dalej!
Oto fundament, na którym opiera się cała reszta artykułu… Russo napisał: „…złożona seria reakcji desaturacji i elongacji, działających wspólnie, przekształca LA i ALA w ich wyższe nienasycone pochodne: kwas arachidonowy (AA) z LA oraz kwas eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA) z ALA. AA i EPA są prekursorami różnych klas eikozanoidów, odpowiednio prozapalnych i przeciwzapalnych”. Pozwól, że to przetłumaczę: tłuszcze O6 (LA) prowadzą do powstania związków, które bezpośrednio oddziałują na nasze geny i pobudzają wytwarzanie substancji wywołujących stan zapalny. Tłuszcze O3 (ALA) prowadzą do związków, które również oddziałują na nasze DNA, ale pobudzają wytwarzanie substancji łagodzących stan zapalny.
Środowisko, dieta zwierząt, a zwłaszcza to, czy zwierzę jadło swój naturalny pokarm, powodowały duże różnice w profilu tłuszczów. Oto kilka godnych uwagi obserwacji:
1. Oleje roślinne są pełne kwasów tłuszczowych O6.
2. Najwięcej kwasów tłuszczowych O3 zawierają olej rzepakowy i lniany.
3. W żywności jest stosunkowo dużo więcej O6 niż O3.
4. Ryby (i algi) są głównym źródłem najkorzystniejszych biologicznie form O3: EPA i DHA.
Stosunek omega-6 do omega-3:
Jak się trzymasz? Jesteś zmęczony? Ja tak. Mamy dość tego, że medycyna zachodnia świetnie leczy choroby, a fatalnie radzi sobie z utrzymaniem zdrowia. Właśnie dlatego jesteśmy na tej drodze.
Dr Simopoulos jako pierwsza opisała znaczenie stosunku O6/O3 w 1991 roku. W pracy tej uwzględniono również dane antropologiczne z epoki paleolitu. Uważa się, że przez większość historii ludzkości stosunek ten wynosił blisko 1:1, co oznacza spożywanie O6 i O3 w równych ilościach (w miligramach). W obecnej diecie zachodniej stosunek ten wynosi 15:1–20:1 (Simopoulos. Biomed Pharmacother 2002; Biomed Pharmacother 2006).
Ta zmiana nastąpiła stosunkowo szybko, być może w ciągu ostatnich 150 lat, co odpowiada gwałtownemu wzrostowi spożycia olejów roślinnych bogatych w O6. Najczęściej przyjmowany mechanizm, przez który prowadzi to do zaburzeń metabolicznych, polega na tym, że tłuszcze O6 pobudzają wytwarzanie związków prozapalnych, które „przyczyniają się do powstawania zakrzepów (skrzepów krwi) i miażdżycy (zwężenia i stwardnienia tętnic), zaburzeń alergicznych i zapalnych oraz rozwoju nowotworów”.
Indeks omega-3:
Indeks omega-3 opracowali badacze von Schacky i Harris. Mierzy on bezpośrednio procentowy udział EPA + DHA w błonach czerwonych krwinek i służy jako zastępczy marker poziomu O3 w całym organizmie. Szczegóły dotyczące klinicznej i profilaktycznej przydatności tego testu laboratoryjnego opisał von Schacky w Cardiovasc Res 2007.
Wiele badań wskazuje, że pomiar tym testem lepiej odzwierciedla poziom O3 u danej osoby niż standardowe badania (Harris i wsp. Prev Med. 2004; Harris i wsp. Am J Clin Nutr. 2008). Niższy indeks wiązał się z wyższym ryzykiem zgonu u pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą sercowo-naczyniową.
Dr Weylandt (Biomed Res Int., 2015) uznał, że suplementacja O3 może pomóc obniżyć stosunek O6/O3 w tkankach do poziomu, który prawdopodobnie istniał przez miliony lat ewolucji człowieka. Stosunek ten drastycznie wzrósł w ostatnich tysiącleciach wskutek głębokich zmian w nawykach żywieniowych po przejściu od trybu życia łowców-zbieraczy do społeczeństw rolniczych.
Oto fragment artykułu, który napisałem wcześniej na temat badań laboratoryjnych (Endurance News Weekly, 22.01.19): „Istnieje test o nazwie Omega-3 Index, dzięki któremu możemy określić ilościowo własny profil tłuszczów w błonach czerwonych krwinek. Sam nigdy nie wykonałem tego testu, więc nie mam w tym zakresie doświadczenia. Pomagałem jedynie pacjentom interpretować wyniki domowych zestawów testowych. Za 50–100 USD i jedną kroplę krwi zyskujesz kolejne narzędzie dbania o zdrowie i profilaktyki”.
Niekorzystny wynik, związany z wyższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, to <4%. Ryzyko pośrednie to 4–8%. Optymalny wynik o niskim ryzyku to >8%.
Dowody na omega-3:
Sprawy mocno się skomplikowały. Weylandt i wsp. opublikowali w 2015 roku w „Biomed Research International” pracę „Omega-3 Polyunsaturated Fatty Acids: The Way Forward in Times of Mixed Evidence”. Ten obszerny przegląd zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ uczciwie odnosi się do sprzeczności i rozbieżnych wyników, które pokazało wiele badań na ludziach.
Działanie przeciwnowotworowe (antyneoplastyczne) to działanie przeciwrakowe. Omówiono w nim również szczegółowo słabe strony badania dr. Brasky’ego (Brasky i wsp. J Natl Cancer Inst. 2013), które trafiło na pierwsze strony gazet w całym kraju i sugerowało, że O3 faktycznie sprzyjają rozwojowi raka prostaty. Weylandt stwierdza: „Choć obecne dane dotyczące ludzi z pewnością nie wystarczają, by zalecać omega-3 w profilaktyce raka prostaty, to są również dalece niewystarczające, by potwierdzić, że sprzyjają one jego rozwojowi”.
Skąd więc te spory? Jak to możliwe, że badanie przeprowadzone przez mądrych ludzi i inne badanie tej samej kwestii, również przeprowadzone przez mądrych ludzi, pokazują coś zupełnie innego? Witaj w świecie nauki o żywieniu. Poniżej kilka możliwych przyczyn:
1) „Związek” nie oznacza „przyczynowości”. Można by na przykład przeprowadzić badanie, które wiąże śmiertelność moich kur rasy Rhode Island Red, zjadających myszy, z zagęszczeniem lisów w lesie wokół mojego domu. Więcej lisów – więcej padłych kur. Ale czy to lisy powodują śmierć kur? Nie – to dlatego, że moje dzieci przez kilka dni zapomniały je nakarmić i napoić!
2) Kwestionariusze częstotliwości spożycia żywności i dzienniczki żywieniowe są wątpliwym narzędziem do określania, jak często spożywa się ryby (jako źródło O3). Co więcej, korelacja między spożyciem ryb a rzeczywistym poziomem O3 zmierzonym w organizmie jest słaba.
3) Wchłanianie O3 z jelit do krwiobiegu bardzo się różni. Wchłanianie tłuszczów znacznie różni się przy diecie wysokowęglowodanowej i wysokotłuszczowej.
4) Przekształcanie ALA w bioaktywne formy EPA i DHA może przebiegać bardzo różnie.
5) Występują duże różnice w zawartości O3 w rybach, wielkości porcji oraz w tym, czy ryba jest hodowlana, dzika, gotowana w wysokiej temperaturze czy wędzona.
6) Bezpośredni pomiar poziomu O3 we krwi eliminuje spory związane z kwestionariuszami. Jednak na poziom O3 we krwi silnie wpływa to, czy badanie wykonano na czczo, a także zawartość tłuszczu w ostatnim posiłku. Badania laboratoryjne mogą w ogóle nie odzwierciedlać rzeczywistego poziomu O3 w organizmie. Indeks omega-3 nie jest powszechnie stosowany przez badaczy.
7) W niektórych badaniach pacjenci otrzymywali określoną dawkę O3. Zakres dawek i zróżnicowanie wyjściowej diety pacjentów są jednak tak duże, że interpretacja wyników jest trudna.
8) W badaniach rzadko udaje się ustalić rzeczywiste spożycie O6. Wysokie spożycie O6 (i wysoki stosunek O6/O3) może „głęboko zmieniać efekty suplementacji omega-3”. Pamiętaj, że tłuszcze O6 zakłócają przekształcanie O3 w formę biologicznie czynną.
9) Źródło i jakość suplementów O3 przyjmowanych przez uczestników badań również mają kluczowe znaczenie. Czy zawierają pestycydy chloroorganiczne i zanieczyszczenia rtęcią? Czy suplementy uległy uszkodzeniom oksydacyjnym w wyniku długiego przechowywania albo działania tlenu i światła?
10) Bla, bla, bla.
Jeśli czekasz, aż tacy krzykacze jak ja dojdą do powszechnej zgody co do tego, jak żyć zdrowo, umrzesz rozczarowany. Jest za dużo stronniczości, partykularnych interesów, nieprzejrzystych źródeł finansowania i krzykliwych nagłówków z „renomowanych” źródeł. Musisz się edukować, na ile tylko możesz, i podchodzić do odżywiania i suplementacji tak, jak ma to sens dla Ciebie.
Czas zakończyć te rozważania na tym etapie naszej drogi, ale naładuj baterie – w trzeciej części spotkamy się na początku szlaku i ruszymy dalej w drogę powrotną, uzbrojeni w nową wiedzę i odświeżone spojrzenie. Na zdrowie!




